Zawsze zjawia się ten problem gdy chcę gdzieś wyjechać. Mieszkam razem z 85- letnim Tatą, sprawnym fizycznie(prawie) i całkowicie sprawnym umysłowo.Kocham mego Tatę i może jestem aż zabardzo opiekuncza, a może przewrażliwiona, ponieważ boję się go zostawic samego na 7 dni. To chyba pech,że wszystkie jakieś przykre wypadki przytrafiały się rodzicom podczas moich nieobecności. To chyba jakieś fatum mnie prześladuje, i dlatego staram się by ktos przez ten okres mieszkał u mnie w domu. Na rodzinę nie mogę liczyć, a chętnych oprocz kuzynki z Wrocławia nie ma. Nikt ze znajomych emerytów i nie tylko nie chce "dorobić, chociaz płace dosyć dobrze i proponuję wspaniałe warunki.
Z drugiej strony rozumiem doskonale, bo prawie każda babcia pomaga dzieciom.
Chyba wiosna zawitała również na moją "syberię". Różnica temperatur wprawdzie w porównaniu z Polską centralną przeszło 10stopni, ale już jest. Pojawiły się też moje boćki i to jednocześnie para ( rzadko tak się zdarza). Od razu zrobiło mi się rażniej na duszy.
W ogrodzie też wraca życie, gorzej , ze tylko mech okazuje się najbardziej żywotny, no i oczywiście kret. Wprawdzie nieśmiało rozkwitają krokusy i prymule, ale znowu zapowiadają nocne przymrozki. Wiosna jest opóżniona u nas o całe 2 tyg.
Kocham moją "syberię", ale coraz częściej z mężem wspominamy Wrocłw, Kłodzko i ewentualnie na............przeprowadzkę w tamte strony.
TYLKO JAK ZYĆ BEZ TYCH PUSZCZ, JEZIOR I ROZLEWISK.
Doszłam do wniosku, ze czas zabrać się za wiosenne porządki. Za oknem jeszcze dużo śniegu, do ogrodu nie wyjdę , ale do garderoby jak najbardziej. Z uływem lat robi się ze mnie taki trochę chomik. Kiedyś miałam za złe mojej mamie, ale sama też zaczynam chomikować. Dzięki przeprowadzce 10 lat temu udało się zrobić generalny remament, ale to było 10 lat temu.Dużo jest ubrań z których wyrosłam, duzo ciuchów córek, które wyjechały i już raczej nie wrócą, i co z tymi fantami robić. Wszystko to jest w dobrym gatunku i w dobrym stanie. Nie mam sumienia wrzucić do do śmietnika, a nikt nie jest zainteresowany w mojej miejscowości zagospodarowaniem tego.
W Niemczech np. w Munster organizowane są tzw flomarki, coś w rodzaju festynu non stop rrzydniowego, gdzie ludzie w parku rozkładają na ziemi, łóżkach polowych,rózne rzeczy, które są im niepotrzebne, a inni chętnie je wezmą za symboliczne 1 euro.A ile przy tym radochy. Dużo jest tam "badziewia" które pózniej lądują w kontenerach na śmieci, ale dużo i bardzo ładnych , wartościowych i całkiem nowych rzeczy. Na przykład co zrobić z nowymi butami, które się kupiło o numer za małe i sklep nie przyjął z powrotem.
Zachód jest bogatszy od nas i mimo wszystko potrafi oszczędzać nawet w ten sposob.
U nas nadal nic się nie opłaca, opłaca się tylko wymyślać coraz to bardziej bzdurne przepisy np. standaryzację dorożek w Krakowie.
Nadmieniam , ze flomarki w Munster organizuje zarząd miasta.
Dzisiaj moja młodsza latorośl znowu poleciała slużbowo do Chin do Naning. Z ostatnim jej pobytem w Chinach wiąże się zabawna historia. Przed jej odjazdem prosilam o kupno ladnego dużego jedwabnego szala, podobnego jaki kiedyś kupiłam w Singapurze. Pewnego dnia o godz. 4 w nocy budzi dzwonek telefonu. Jak już wspomniałam, nie odbieram ich,ale ten byl wyjątkowo natrętny. Musiałam go odebrać i okazało się, ze to moja córeczka pyta o kolor szala. Powiedziałam, ze może być perłowy i zadowolona próbuję usnąć. Za chwilę znowu telefon od córki z przeprosinami, ze zapomniała o różnicy czasu i chyba nas obudziła. Zastanawiam się jak moja "roztrzepana" CORKA MOŻE ROBIĆ TAK ODPOWIEDZIALNE RZECZY.
Jak bardzo różni się to sanktuarium od tych w Polsce i nie tylko. Nie ma tam atmosfery odpustowej, straganów z pamiątkami, żadnego biznesu. Są za to olbrzymie parkingi, dużo wc z prysznicami i to bezpłatnie. Nie ma w kosciele żadnych ozdób, złocen - jest surowy beton. W miejscu objawienia mała figurka w szklanej gablocie , siermiężne ławki do siedzenia, wszystko pod zadaszeniem.
I mnóstwo ludzi trwających w skupieniu, wszędobylska cisza.Aż trudno uwierzyć, ze pomimo takich tłumów jest taka cisza.
Ta atmosfera zmusz człowieka do zastanowienia się nad swoim życiem i do dokonania rozrachunku z samym sobą - za co powinnam podziękować i ewentualnie o co prosić. Rozpłakałam się jak głupia , ale to był płacz uzdrawiający.
Mam nadzieję, że jeszcze być może w tym roku również odwiedzę Portugalię.
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 80 721 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
codzienne zycie piecdziesieciolatki o romantycznej duszy
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: